Home / Znalezione / Maszerujemy aż do zwycięstwa!

Maszerujemy aż do zwycięstwa!

Jestem dumny z tego, że byłem na tegorocznym Marszu Niepodległości i mogłem pokazać swoją radość z bycia Polakiem. Jestem dumny, że moje środowisko ideowe potrafiło zorganizować przedsięwzięcie, które nosi w sobie potencjał nowego patriotycznego ruchu społecznego. Jestem w końcu przekonany, że przed nami wiele organizacyjnej pracy, dla której warto znowu się poświęcić.

Marsze ku uczczenia odzyskania niepodległości przez państwo Polskie mają długą tradycję. Od lat 90. były one organizowane lub współorganizowane przez odrodzony Ruch Narodowy i stanowiły przede wszystkim znak sprzeciwu wobec stopniowej degradacji nowo odzyskanej polskiej suwerenności państwowej. Zawsze jednak były tylko elementem działalności narodowej. Ostatnie dwa lata wraz z nową formułą organizacyjną marszu stanowią jednak zupełnie nową jakość – poza nieistotnym marginesem, Ruch Narodowy wystąpił jako całość, jednocząc to co ma najlepsze – inicjatywy, pisma i stowarzyszenia. Tegoroczny Marsz Niepodległości pozostawał niestety wiele do życzenia pod względem organizacji. Wiele prowokacji udało się tylko dlatego, że nie stało służby porządkowej, a zarządzanie kryzysowe było tylko pobożnym życzeniem. W tych trudnych warunkach, warto jednak zauważyć, że organizatorzy potrafili uratować Marsz, gdy został pierwszy raz rozwiązany w okolicach pl. Konstytucji.

Spójrzmy zatem na trzy fundamentalne wartości, jakie niesie ze sobą Marsz. Przede wszystkim jest zaczątkiem oddolnego ruchu społecznego, wyrastającego z głębokiej potrzeby patriotycznej aktywności i chęci czynnego uczestnictwa w polityczno-społecznej rzeczywistości naszej Ojczyzny – Polski. Jest mostem łączącym nie tylko różne odłamy Ruchu Narodowego (w końcu!), ale również różne środowiska szeroko pojętej ideowej prawicy. Endecy, monarchiści, konserwatyści, piłsudczycy, chadecy, nacjonaliści – wszyscy zjednoczyliśmy się pod sztandarami niepodległości i patriotyzmu. Niepodległość rozumiemy jako warunek sine qua non materialnego i duchowego rozwoju Narodu Polskiego. Patriotyzm zaś jest aktywną formą wspierania niepodległości i działania na rzecz dobra wspólnoty narodowej. Ta platforma programowa okazała się na tyle nośna, że Marsz stał się też łącznikiem między narodowymi organizacjami (do tej pory marginalizowanymi i lekceważonymi) a autorytetami naukowymi, moralnymi i publicystycznymi – zwolennikami odnowy moralnej i społecznej Narodu Polskiego. Jestem przekonany, że w pewnej perspektywie czasowej taka formuła współpracy musi zaowocować nową dynamiką na polskiej scenie publicznej. Jeśli Marsz będzie zaczątkiem takiej współpracy i takich projektów – spełni swoją powinność. My, narodowcy, znowu możemy mieć wpływ na kształt polskiej państwowości!

Marsz Niepodległości stał się też aktywnym elementem publicznego dyskursu. O wspólnocie narodowej, problemach państwa polskiego i cnotach obywatelskich słyszymy i rozmawiamy dzięki Marszowi. Na powrót w dyskusjach Polaków pojawiły się takie słowa-klucze jak „niepodległość”, „suwerenność”, „patriotyzm”, czy „antypatriotyzm”, na powrót pojawiła się nadzieja, że silniejsze staje się środowisko dla którego nadal „Polska to jest wielka rzecz”. Nasze „marszowe” środowisko ma oczywiście jak największe prawo do tego, by zastąpić sztuczne polityczne podziały i fałszywe publicystyczne tematy ostrą, jasną i realną dychotomią na patriotów i antypatriotów, na tych, którzy kochają Polskę i na tych, którzy ją nienawidzą i nie rozumieją – dla których „Polska to wszystko hołota, tylko im złota, złota, złota”. Jestem przekonany, że w efekcie takiej właśnie pracy wykonanej pod szyldem Marszu Niepodległości będziemy mogli nie tylko obnażyć pulsującą wrogość wobec Narodu i państwa polskiego propagowaną przez niektóre media i polityków, ale też zbudować obóz patriotów, czyli wypełnić nasze „obowiązki polskie”.

Marsz Niepodległości w końcu stanowi najsilniejszą reakcję wobec lewicowej ofensywy społeczno-politycznej z jaką mamy obecnie do czynienia w naszej Ojczyźnie. Kiedy w Sejmie pojawia się partia pełna ludzi niegodnych szacunku, którzy kompromitują polski dorobek parlamentaryzmu, kiedy na ulicach pojawiają się lewicowe grupy terrorystyczne, które dodatkowo współpracują z innymi zagranicznymi lewicowymi ugrupowaniami terrorystycznymi, kiedy do publicznego dyskursu na powrót wraca prymitywny antyklerykalizm, odrażający antypolonizm, urągające ludzkiej godności argumenty przeciw życiu i naturalnym wspólnotom (rodzina, naród), kiedy odpowiedzią na faktyczne socjalne i tożsamościowe bolączki polskiego społeczeństwa jest nonsensowny „spór o krzyż” prowadzony przez obrzydliwych ludzi, ktoś w końcu musi przywrócić normalność i przypomnieć o losie żywych ludzi żyjących poza Sejmem, kancelarią prezydenta, premiera oraz siedzibami mediów. Marsz Niepodległości jest takim znakiem sprzeciwu wobec lewicowych kłamstw i braku wrażliwości społecznej.

Przyszłoroczny Marsz powinien być pokazem siły i porządku, aby tego dokonać, musi być powołany już teraz szeroki sztab organizacyjny w który powinny włączyć się wszystkie organizacje patriotyczne. Środowiska Marszowe muszą być obecne w przestrzeni publicznej każdego dnia – konferencje naukowe, spotkania, akcje społeczne – po prostu przyszłoroczny Marsz musi trwać cały roku. Z endeckiego punktu widzenia postuluję też, aby obok 11 listopada unarodowić (co najmniej) jeszcze jedną datę – 28 czerwca. W naszym całorocznym marszu do Wielkiej Polski nie może przeszkodzić nam żaden prowokator, lewak czy polityk. Wielkiej Polski moc to my!

Daniel Pawłowiec

Autor jest wydawcą kwartalnika „Polityka Narodowa” i członkiem Honorowego Komitetu Poparcia Marszu Niepodległości

Check Also

Sprawa najważniejsza z ważnych

Sprawa jest najważniejsza z ważnych. Decydująca i rozstrzygająca przyszłości Rzeczypospolitej. Stanowiąca o tym, jakim mamy …