Home / Znalezione / Polskie obywatelstwo dla każdego?

Polskie obywatelstwo dla każdego?

Kibice śledzący polską piłkę przynajmniej od paru lat przyzwyczaili się do jej marnego poziomu. Zawodnik mający 25 lat i borykający się co chwila z kontuzjami potrafi nadal być „perspektywiczny”, a osiemnastolatek który wejdzie na kilka minut podczas meczu Ekstraklasy i zaliczy celne podanie wykonuje już tym samym milowy krok w kierunku nominacji do tytułu „odkrycia roku”.

Dochodzą do tego oczywiście problemy z PZPN czy korupcją w polskiej piłce, a także zagraniczne transfery Polaków które najczęściej kończą się grzaniem przez nich ławy w jednym z belgijskich czy włoskich klubów (nie mówiąc o nieudanych próbach zawojowania Serbii, Rumunii czy Słowacji przez jeszcze niedawnych reprezentantów Polski). Wątpliwości budzą, też kontrakty ze sponsorami i stacjami telewizyjnymi które zmuszają nas często do rozgrywania żałosnych spotkań poza terminami FIFA i UEFA. Wystarczy przypomnieć ostatni mecz z Bośnią i Harcegowiną w Turcji który oglądało kilkunastu kibiców czy daleką podróż do Tajlandii z początku tego roku podczas której przyjemne wakacje mogli spędzić związkowi działacze.

Remedium na problemy naszej ligowej i reprezentacyjnej piłki mają być piłkarze sprowadzani z zagranicy. Na ligowych boiskach widzieliśmy już przybyszy niemal ze wszystkich kontynentów. Amerykanie, Anglik, Austriak, Chińczyk, Egipcjanin, Gwatemalczyk, Japończycy, Niemcy, Norwegowie czy Szwed – to tylko część egzotycznych (przejście np. niemieckiego piłkarza do polskiego klubu jest raczej ewenementem w porównaniu do transferów w drugą stronę) transferów które miały zmienić polską piłkę. Oczywiście niemal żaden z nich nie wypalił, a Japończyk który zamiast gwiazdą Górnika Zabrze stał się zawodnikiem Przeboju Wolbrom lub Anglik mający za sobą grę w Legii, by ostatecznie wylądować przez Promień Żary do ósmej ligi angielskiej, świadczą najlepiej o wspaniałych pomysłach polskich klubów i menadżerów…

Dopóki zagraniczne wzmocnienia dotyczyły wyłącznie klubów można było spać spokojnie. Niestety nasi działacze, menadżerowie, a w końcu i trenerzy postanowili zastosować podobne środki wobec kadry narodowej. Na pewno wszyscy rodzimi fani futbolu słyszeli o Emmanuelu Olisadebe. Nigeryjczyk przybył do Polski w 1997 roku, zaś apogeum swych umiejętności osiągnął w sezonie 1999/2000, gdy zdobył mistrzostwo Polski z Polonią Warszawa stając się gwiazdą naszej ligi. Trenerem reprezentacji Polski był wówczas Jerzy Engel który jako dyrektor sportowy Polonii doskonale znał Olisadebe i szybko zaczął forsować pomysł naturalizowania afrykańskiego zawodnika. Wszystko przebiegło w mgnieniu oka i postkomunistyczny prezydent Aleksander Kwaśniewski wręczył piłkarzowi stołecznego klubu nasze obywatelstwo. Olisadebe zaliczył kilka świetnych występów w naszej kadrze, wystąpił na Mundialu 2002, przeszedł do Panathinaikosu Ateny i…sukcesy się skończyły. Olisadebe, a to miał kontuzję, a to nie mógł wrócić na czas z urlopu i ostatecznie wylądował w chińskiej lidze. Co prawda ma polską żonę tym niemniej do dzisiaj nie zna swojego rzekomo ojczystego języka…

Podobnie potoczyła się sprawa Rogera Guerreiro. Brazylijczyk strzelił parę ładnych bramek w barwach Legii, nie potykał się o własne nogi podczas dryblingów (umiejętność rzadka jak na poziom naszej ligi), zaś kadra w tym czasie pewnym krokiem zmierzała do występu na Mistrzostwach Europy w 2008 roku. Wystarczyło więc ciepłe słowo Leo Beenhakkera, aby Lech Kaczyński dał Rogerowi polski paszport. Brazylijczyk co prawda według deklaracji jest bardzo religijny ale naszego języka nie zna nadal i wątpliwe, aby nauczył się go podczas hodowania tłuszczu na ławce AEK-u Ateny…

Najnowszym pomysłem trenera Franciszka Smudy jest przyznanie naszego obywatelstwa Manuelowi Arboledzie. Kolumbijczyk od 2006 roku występuje w naszej lidze (wpierw w Zagłębiu Lubin, a obecnie w Lechu Poznań), zaś jego przewaga nad Olisadebe i Rogerem jest podstawowa znajomość naszego języka. Kandydatura ta budzi jednak spore wątpliwości, gdyż Arboleda jeszcze niedawno manifestował swoje pochodzenie biegając po boisku z flagą Kolumbii, a jako jeden z głównych powodów dla których chciałby mieć polski paszport podawał chęć szybszego przebrnięcia przez kontrolę na polskich lotniskach… Niezrozumiała jest również nagła zmiana stanowiska przez naszego selekcjonera który jeszcze niedawno wykluczał możliwość gry Arboledy w polskiej kadrze, zaś teraz twierdzi, iż będą w niej grali sami rodowici Polacy i jeden Arboleda. Smuda już jakiś czas temu deklarował, że zawodników z kibla nie weźmie, postanowił więc wziąć ich z Ameryki Południowej dezawuując i ośmieszając tym samym pojęcie reprezentanta Polski. Prawdę mówiąc ten proceder zaczął się już dawno wraz z powoływaniem wszystkich zawodników jak leci (wystarczy spojrzeć na kadry ligowych zespołów z ekstraklasy i jej zaplecza, aby zauważyć 1A przy nazwiskach prawie, że anonimowych graczy) tym niemniej tolerowanie kolejnej patologii w polskiej piłce raczej jej nie uleczy.

Były trener Arboledy Czesław Michniewicz zauważył w jednym z wywiadów, że niedługo, aby otrzymać nasze obywatelstwo będzie wystarczało posiadanie psa polskiej rasy. Trudno się z tym nie zgodzić, gdy obserwujemy przypadki Arboledy, Rogera i Olisadebe które nie są zresztą jedynymi. Warto wspomnieć, że w skład reprezentacji Polski w tenisie stołowym wchodzą Chińczycy, zaś jednym z filarów polskiego żużla jest Norweg Rune Holta. Od 2009 roku dla naszej piłkarskiej reprezentacji gra Ludovic Obraniak który co prawda posiada polskie pochodzenie (dziadek był Polakiem) lecz nadal nie rozpoczął nauki języka polskiego. Kolejnym francuskim wzmocnieniem naszej kadry ma być Damien Perquis z Sochaux (babcia jest Polką) który również bezpośrednio ma niewiele wspólnego z naszym krajem. Dla Obraniaka i Perquisa gra w reprezentacji Polski jest raczej próbą podwyższenia swojej wartości an rynku piłkarskim, niż rzeczywistym zaszczytem podobnie jak sprawa Sebastiana Boenischa który długo wahał się nad grą w naszej kadrze (miał za sobą występy w młodzieżowych reprezentacjach Niemiec) decydując się na nią w końcu po tym, gdy zobaczył, że kadra Niemiec to dla niego za wysokie progi…

Trudno nie zauważyć, że naturalizowanie piłkarzy jest drogą na skróty obraną przez piłkarskich działaczy, a także polityków. Łatwiej poradzić sobie z urzędowymi procedurami, niż ze szkoleniem młodych zawodników. Wystarczy spojrzeć na najlepiej mi znaną sytuację piłki nożnej w Warszawie i okolicach. Na szkolenie młodzieży na wysokim poziomie mogą pozwolić sobie przede wszystkim występujące w ekstraklasie Legia i Polonia oraz mająca dużą renomę Agrykola. Reszta warszawskich klubów radzi sobie zazwyczaj bardzo źle. Zamiast boiska Sarmaty na warszawskiej Woli postawiono nowe osiedle. Niepewny losów swoich obiektów jest ciągle były wicemistrz, zdobywca krajowego pucharu i pierwszy polski klub w europejskich pucharach czyli Gwardia której seniorzy z czołowego jeszcze w 2004 roku klubu starej III ligi stali się liderem A-klasy. Pogarsza się stan obiektów Marymontu który od pewnego czasu nie utrzymuje już seniorów, polepszyła się za to sytuacja znajdującego się niedaleko Hutnika. W trudnej sytuacji znalazł się skupiający setki młodych zawodników KS Piaseczno. Jak widać rządzący na szczeblu centralnym i samorządowym politycy Platformy Obywatelskiej wolą wychować pokolenie niepełnosprawnych odbiorców ich propagandy…

Jako nacjonaliści nie możemy przede wszystkim pozwolić na zaakceptowanie dezawuowania znaczenia obywatelstwa naszego kraju. Sytuacja w której Kolumbijczyk potrafiący dobrze kopać kawałek materiału (jestem fanem piłki nożnej tym niemniej nie zamierzam dorabiać do tego sportu wielkiej ideologii) otrzymuje nasz paszport nie mając prawie żadnego związku z naszym krajem jest jak najbardziej chora. Polskość to nie urzędowy papier który może dostać każdy lecz wielowiekowa tradycja przenoszona z pokolenia na pokolenie…

M.M.

Check Also

Wszyscy wiemy kto to byli Rossmannowcy

„Wszyscy wiemy kto to byli Rossmannowcy” – grzmiał prokurator o egzotycznej, bliskowschodniej urodzie przebrany w …