Home / Znalezione / Nowy serial pt. “Wyznawcy”

Nowy serial pt. “Wyznawcy”

Na konserwatyzm.pl pojawił się dziś kolejny odcinek z serii: rusofilia jako aksjomat “realistycznej” polityki zagranicznej. Kolejne odcinki serialu, tworzonego z imponującą (przyznaję) wytrwałością, mają jedną, podstawową, wadę; są nieznośnie przewidywalne i w najmniejszym stopniu nie dotykają rzeczowej analizy dzisiejszych stosunków międzynarodowych. Mamy za to, typową dla ubogiego, niestety, życia intelektualnego neoendecji lat 90tych XX wieku, licytację na powycinane teksty ojców – założycieli ruchu sprzed dziesiątków lat. Sprawa nie byłaby więc warta komentowania (ani to ciekawe, ani nadto lotne, a zważywszy na częstotliwość i upór – nawet niekontrowersyjne, tylko po prostu nudne) gdyby nie niezamierzony efekt komiczny, jaki uzyskali przedstawiciele polskiego nurtu “realistycznego” XXI wieku ze swadą rozprawiający o… początkach wieku XX.

Efektu komicznego musi doświadczyć każdy, kto zapoznał się z tekstem Adama Śmiecha “Dmowski o Rosji” i jednocześnie zna główne tezy wykładu wygłoszonego przez pana Wielomskiego podczas Szkoły Zimowej MW. Daruję już pastwienie się nad kuriozalnym twierdzeniem Śmiecha, jakoby Dmowski, mówiąc o sytuacji Polski w okresie międzywojennym i używając słów “jutrzejsza polityka nasza względem rosyjskiego państwa” miał na myśli politykę polską “po wsze czasy”. Śmieszne jest co innego – otóż czyniąc taką sugestię, Adam Śmiech strzela w kolano głównej tezie pana Wielomskiego, mianowicie takiej, że oto Dmowski żadnych sojuszów (a raczej wyboru protektorów, ponieważ prezes KZM samodzielnej polityki polskiej nie uważa za realną, co więcej, próbował argumentować, że… Roman Dmowski dziś nie dążyłby do budowania podmiotowości naszego kraju na arenie międzynarodowej (sic!), żadnych sojuszów “wiecznotrwałych” nie dekretował (co zresztą jest prawdą). Tymczasem teza artykułu i cel, jaki przyświecał przytoczeniu takiego, a nie innego cytatu, jest ewidentny; udowodnienie, że orientacja na Rosję należy do “prawd objawionych” myśli narodowej. Teza z gruntu fałszywa, a jednocześnie sprzeczna z twierdzeniem, jakoby Dmowski zalecał obstawiać zawsze słabszego z silnych graczy areny międzynarodowej, co w swoim wystąpieniu artykuował prof. Wielomski. Chyba, że przyjmiemy, iż Rosja jest zawsze słabsza (słabsza rzecz jasna od Niemiec, bo “realiści” mają problem by dostrzec takie drobiazgi jak pojawienie się innych graczy na arenie międzynarodowej, zmienne pola siły, dynamikę stos. międzynarodowych, rewolucję w rozumieniu przestrzeni i relacji między soft a hard power, proces globalizacji, nakładanie się stref wpływów bardzo różnych, niekoniecznie państwowych, podmiotów itd.). Oczywiście, możemy przyjąć, że Rosja jest zawsze słabsza niż Niemcy, że zawsze liczą się tylko Rosja i Niemcy, że Niemcy są zawsze największym zagrożeniem, że, zasadniczo (kolejna teza prof. Wielomskiego) od 80 czy 100 lat nic się zmieniło (w każdym razie nic istotnego w międzynarodowym położeniu Polski).

Możemy nazwać to “kanonem myśli narodowej” i na tej podstawie wymyślać oponentom od “rewizjonistów”, “zdrajców idei”, “romantyków”, “pisowców” itd. Pewnie, można; niektórzy, jak widać, nawet lubią ten sport. Apeluję tylko o jedno: nie nazywajmy tego polityką; jest określenie lepsze, zgrabniejsze, idealnie odpowiadające temu, co Panowie reprezentujecie: jest nim wiara. Problem polega bowiem na tym, że tu nie idzie tak naprawdę o Rosję, polską politykę zagraniczną czy inną konkretną sprawę, tu chodzi o pewien doktrynerski styl myślenia, który uzurpuje sobie jakąś endecko-realistyczną “ortodoksję”.

Robert Winnicki

Check Also

Wszyscy wiemy kto to byli Rossmannowcy

„Wszyscy wiemy kto to byli Rossmannowcy” – grzmiał prokurator o egzotycznej, bliskowschodniej urodzie przebrany w …