Home / Mazowieckie / „Rock narodowy”. Relacja z projekcji filmu o węgierskiej muzyce nacjonalistycznej.

„Rock narodowy”. Relacja z projekcji filmu o węgierskiej muzyce nacjonalistycznej.

irryd
9 grudnia w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego WATCH DOCS, w Zamku Ujazdowskim odbyła się projekcja węgierskiego filmu dokumentalnego „Narodowy rock” („Dübörög a nemzeti rock”, reż. Bori Kriza). W projekcji i późniejszej dyskusji aktywnie uczestniczyła grupa warszawskich wszechpolaków.

Jak pisali w zapowiedziach organizatorzy, film opowiadać miał o fenomenie popularności nacjonalistycznego rocka na Węgrzech. Jak dotąd, pomimo istnienia wąskiej grupy pasjonatów, rock narodowy z tego kraju nie zdobył dużej popularności w Polsce, tym chętniej poszliśmy na pokaz filmu.

Powstanie filmu w 2007 roku odbiło się szerokim echem na Węgrzech. Głównymi bohaterami „Narodowego rocka” są członkowie założonego w 1994 roku zespołu Romantikus Erőszak z wokalistą Balázsem Szivą na czele. Grupa ta łączy tradycyjny nacjonalistyczny rock z ludowym węgierskim folkiem, co daje niezwykle ciekawy efekt. Na koncerty tego i pokrewnych zespołów przychodzą tysiące młodych Węgrów. Jeden z głównych promotorów rocka narodowego ocenia liczbę słuchaczy wszystkich zespołów tego nurtu na 1 milion Węgrów (ludność całego kraju liczy 10 milionów)!

Film prowadzony jest bez narracji, przez 60 minut jego trwania słyszymy jedynie wypowiedzi muzyków Romantikus Erőszak i sympatyków węgierskiego nacjonalizmu. Z jednej strony czyni to film nieco monotonnym, z drugiej jednak pozwala na zachowanie znacznie większego obiektywizmu. „Narodowy rock” rozpoczyna się nagraniem wizyty Szivy w salonie tatuażu. Prezentuje on do kamery wizerunek Chrystusa wytatuowanego na jednym z ramion, tuż obok Turula, legendarnego ptaka, który miał poprowadzić wodza Madziarów Arpada na Nizinę Panońską, gdzie znajdują się dzisiejsze Węgry. Bohater opowiada o swoim przywiązaniu do religii i narodu – szczególnie widoczne jest ono w repertuarze zespołu. We fragmentach nagrań koncertów nacjonalistycznych widać ludzi śpiewających o węgierskich bohaterach narodowych, historii kraju, heroicznej walce przeciwko najeźdźcom w ciągu 1000 lat istnienia Węgier. W jednej z piosenek muzycy pytają: „O, Węgry, dlaczego już nie świeci nad wami słońce? O, Węgry dlaczego jesteście smutne?”. Dążenie do odbudowy minionej świetności ojczyzny przewija się przez wiele innych piosenek. Szczególnie obecna jest tu sprawa węgierskich granic. Traktat z Trianon, na podstawie którego Węgry okrojono o 72% powierzchni, jest od niemal 90 lat traumą narodu węgierskiego, stąd prawie wszystkie zespoły narodowego rocka starają się podjąć ten temat. W tyle nie pozostaje tu Romantikus Erőszak, który w jednym z najbardziej znanych utworów śpiewa, że na terenach krajów korony św. Stefana „wszystkie kamienie, ogień i woda są w 100 procentach węgierskie”.

Jedną z ciekawszych części filmu są fragmenty z trasy zespołu po Siedmiogrodzie, znajdującym się obecnie w granicach Rumunii. Na terenach zamieszkałych przez Węgrów muzycy przyjmowani są szczególnie serdecznie, reakcja członków zespołu nacechowana jest zresztą wzajemnością. Z wypowiedzi większości wypowiadających się w filmie węgierskich nacjonalistów przebijają słowa o zbrojnym odbiciu ziem należących niegdyś do Węgier. Twardo po ziemi wydaje się stąpać jedynie Sziva, mówiący potrzebie dążenia do autonomii dla Węgrów żyjących poza granicami kraju. Z całą pewnością jest to jeden z największych problemów, z jakimi będzie musiał się zmierzyć węgierski ruch narodowy.

Innym widocznym w twórczości Romantikus Erőszak, jak i innych zespołów narodowych, jest antykomunizm. Mit powstania 1956 silnie działa na wyobraźnię młodego pokolenia Węgrów. Wszyscy pamiętamy jak w 2006 roku, po skandalicznych wypowiedziach socjalistycznego premiera Gyurcsány`ego, setki węgierskich nacjonalistów wyległy na ulice, by zaprotestować przeciwko znieważaniu własnego narodu. Pod gmachem telewizji publicznej rozegrała się prawdziwa bitwa z policją. Następnego dnia, na pytanie o te zajścia jeden z muzyków zespołu odpowiada: „to była rewolucja”, i wkrótce całe Węgry zostaną nią objęte. Oczekiwanie na narodowy zryw i zbrojne przywrócenie godności Węgrom jest nieustannie obecne w twórczości zespołu. Tłumacząc na język polski, sama nazwa grupy brzmi „Romantyczna przemoc” i , jak mówi Balázs Sziva, nawiązuje do rewolucji 1956 roku.
Niezwykle interesującym fragmentem filmu są ujęcia z festiwalu Magyar Sziget, prawdopodobnie największego nacjonalistycznego zlotu w Europie. Rokrocznie tysiące węgierskich narodowców zjeżdżają tam, by słuchać zespołów takich jak Romantikus Erőszak, Kárpátia czy Hungarica (w której również śpiewa Sziva), jeść tradycyjne węgierskie potrawy, oglądać madziarskie grupy rekonstrukcyjne.

Film należy ocenić jako niezwykle wartościowy, szczególnie z polskiej perspektywy. „Narodowy rock” udowadnia, że również w dzisiejszych czasach nacjonaliści mogą tworzyć kulturę, kreować modę na nowoczesny (choć oparty o ponadczasowe wartości) patriotyzm i skupiać wokół siebie znaczący procent młodzieży. Na Węgrzech udało się im stworzyć znaczący ruch społeczny, mający w przyszłości szanse zawalczyć o umysły Węgrów. Sukcesy polityczne (ostatni wynik partii Jobbik w wyborach do europarlamentu) przyszły dopiero jako zwieńczenie wieloletnich wysiłków w tym kierunku, odbywających się na różnych polach. Popularność zespołu Romanitkus Erőszak wydaje się być symptomem tych zmian.

Po projekcji filmu odbyła się krótka dyskusja panelowa pt. „Nacjonalizm w Europie Środkowej” z udziałem prof. Ireneusza Krzemińskiego (UW), Krzysztofa Vargi i prof. Wiktora Osiatyńskiego. Dyskusję moderowała dziennikarka Gazety Wyborczej Ewa Siedlecka. Z przykrością należy stwierdzić, że większość dyskutantów wykazała się nieznajomością tematu. Po debacie pozostaje nieodparte wrażenie, że Krzysztof Varga i Ewa Siedlecka na siłę chcieli zrobić z muzyków Romantikus Erőszak sympatyków idei szowinistycznych i rasistowskich, a samą dyskusję sprowadzać na tory zachwytu nad integracją europejską i zacieraniem się różnic między narodami. Jedynym dyskutantem, który nie dał się wciągnąć w żenujące rozważania jak to na Węgrzech rodzi się nowy nazizm był prof. Osiatyński, któremu, mimo liberalnych poglądów, udało się zachować pewien obiektywizm. Co ciekawe, jedyne w pełni merytoryczne wypowiedzi płynęły z sali, i to od działaczy MW. Jeden z nich przybliżył dyskutantom sytuację, jaka panuje na węgierskiej scenie narodowej i porównał ją do fenomenów Daniela Landy (który jest jednak raczej odosobnionym przypadkiem w swojej ojczyźnie) w Czechach i Marko Perkovicia Thompsona w Chorwacji. Wydaje się, że był to głos bardziej pożyteczny, niż cała poprzedzająca go dyskusja.

Check Also

Łódź: 100. rocznica podpisania Traktatu Wersalskiego

28 czerwca 1919 roku Roman Dmowski jako przedstawiciel narodu polskiego podpisał Traktat Wersalski, który przywrócił …